Lampiony szczęścia we Władysławowie. Straż Miejska poszła na wojnę. Najpierw tłumaczyli, potem uderzyli w handlarzy, teraz straszą mandatami

Piotr Niemkiewicz
Piotr Niemkiewicz
Lampiony szczęścia we Władysławowie. Straż Miejska poszła na wojnę
Lampiony szczęścia we Władysławowie. Straż Miejska poszła na wojnę fot. Straż Miejska Władysławowo
Chińskie lampiony nad Władysławowem w wakacje 2020 krążą nad plażami, spadają na wysuszone trawnik, domy i samochody, więc Straż Miejska we Władysławowie wydała im wojnę. Posypały się mandaty po pół tysiąca złotych, a teraz pod lupę trafili turyści.

Lampiony szczęścia we Władysławowie to popularne od lat gadżety wśród turystów. Scena z ich odpalaniem na plaży i puszczaniem znalazła się w jednym z odcinków polsatowskiego paradokumentalnego serialu "Wakacje z Bałtykiem".

Turyści chętnie kupują drucianą konstrukcję owiniętą papierem, a potem podpalają świeczkę i puszczają w świat, by z władysławowskiej plaży te poszybowały w niebo.

Dwa lata temu Tomasz Otrompka, strażak z Chłapowa zebrał ponad pół tysiąca podpisów pod swoją petycją o zakazie puszczania lampionów szczęścia.

- Niefrasobliwość osoby puszczającej lampiony może zakończyć się tragicznie - szczególnie w okresie suszy - przekonywał autor petycji. - Osoba podpalająca materiał przeznaczony do podgrzewania powietrza w lampionie nie jest w stanie przewidzieć jakim torem będzie przemieszczał się lampion oraz kiedy skończy się w nim paliwo.

Ostatecznie przepisów nie udało się zmienić, a lampiony w wakacyjne wieczory nad Władysławowem jak krążyły, tak krążą. Lato 2020 nad morzem nie jest żadnym wyjątkiem - co świetnie widać na ujęciach z kamer, które na swoim fanpejdżu opublikowali funkcjonariusze Straży Miejskiej we Władysławowie.

Czteroosobowa rodzina kuca na piasku, by po chwili z władysławowskiej plaży wypuścić w górę kolory i rozświetlony papierowy balonik. Jest godzina 21 - to końcówka lipca 2020. To nie był odosobniony przypadek.

Swoje zdjęcia pod postem strażników zaczęli wrzucać też mieszkańcy i turyści. Na fotkach widać szybujące lampiony szczęścia, którym pali się pergaminowa powłoka, czy leżące pod autami lub na karoseriach samochodów. To nie są pojedyncze przypadki - można wyczytać w komentarzach.

- Świetnie wiem jakie to potencjale zagrożenie, bo jestem strażakiem i jeżdżę na akcje - mówi Adam Marciniak, komendant SM we Władysławowie

Mundurowi nie pozostali bierni i już na początku wakacji ruszyli z akcjami STOP LAMPIONOM i LAMPIONY "NIE" SZCZĘŚCIA. Najpierw apelowali oraz odwoływali się do odpowiedzialności turystów i mieszkańców.

- Pokaż klasę, dzięki temu inni będą czuli się bezpiecznie - argumentowali strażnicy z Władysławowa.

Ale letnicy oraz uliczni sprzedawcy lampionów szczęścia we Władysławowie byli głusi na tego typu apele. Zatem SM Władysławowo wznowiła akcję i wyliczyła paragrafy kodeksu, na mocy których może ukarać tych, którzy lampiony sprzedają, ale także tych, co je niefrasobliwie puszczają.

Pomogło częściowo, ale Straż Miejska we Władysławowie poszła też innym tropem - uderzyła w sprzedawców. To - wbrew pozorom - nieco skomplikowana operacja, bo sprzedaż lampionów nie jest objęta żadnym zakazem.

Ale funkcjonariusze poszukali sprzedawców, którzy swoje stoliki wystawili w miejscach, które dały mundurowym podstawę do interwencji. Efekt?

- Osoby, które dopuściły się sprzedaży w niedozwolonych miejscach, zostały ukarane mandatami w wysokości 500 zł a w przypadku odmówienia jego przyjęcia sporządzeniem wniosku do sądu - komentują u siebie strażnicy z Władysławowa i niezmiennie apelują:

Przy okazji przypominamy, że poprzez nieodpowiednie użytkowanie oraz wypuszczanie lampionów z otwartym ogniem w niekontrolowanych warunkach atmosferycznych możemy przyczynić się do spowodowania dużego niebezpieczeństwa pożarowego oraz podlegać odpowiedzialności z Kodeksu Wykroczeń i Kodeksu Karnego

Komendant SM Władysławowo deklaruje, że strażnicy nie odpuszczą - handlarze mogą się liczyć z kolejnymi wieczornymi kontrolami.

- Pomagają nam czasem policjanci, bazujemy też na naszym miejskim monitoringu, który wyraźnie pokazuje, że do sprzedaży dochodzi - mówi Adam Marciniak. - Turystów mandatami nie straszymy. Chcemy im obrazowo przemówić do rozsądku i liczymy na zrozumienie.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie