Nie do wiary: srebrna Toyota znalazła się na torach w Pucku zamiast pociągu. Jak to się stało? | ZDJĘCIA, NADMORSKA KRONIKA POLICYJNA

Magdalena Gębka-Scuffins
Magdalena Gębka-Scuffins
Służby ratunkowe zostały wezwane do nietypowego zdarzenia 20 lipca 2020. 66-letnia turystka niechcący zaparkowała swoją Toyotę na torach, zaraz po tym, jak jej samochód uderzył w jadące z naprzeciwka auto. Wszystko działo się przy przejeździe kolejowym na ul. 10-lutego w Pucku.

Wezwanie do nietypowego, aczkolwiek bardzo groźnego zdarzenia wpłynęło do puckich strażaków o godz. 14:07 w poniedziałek, 20 lipca 2020.

- Na miejsce zdarzenia udała się jednostka JRG Puck - mówi kpt. Maciej Humanowski, oficer prasowy KP PSP w Pucku. - Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz na kierowaniu ruchem drogowym.

Na szczęście nie przejeżdżał tamtędy pociąg i nikt nie odniósł obrażeń w wyniku tego zdarzenia. Ale jak to się stało, że auto wylądowało na torach w Pucku? To właśnie ustalali mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Pucku. Okazało się, że doszło do niespodziewanej kolizji dwóch aut, w wyniku czego jedno z nich skończyło na szynie.

- 66-letnia mieszkanka Radomia kierująca Toyotą, jadąc od strony centrum Pucka, zjechała na przeciwległy pas ruchu i uderzyła w jadący z naprzeciwka pojazd marki Hyundai, którym kierował 41-letni mieszkaniec Gdyni - mówi st. sierż. Ewa Bresińska, oficer prasowy KPP w Pucku. - A następnie wjechała na tory kolejowe.

Sprawczyni kolizji została ukarana mandatem karnym, a jej autem zaopiekowała się pomoc drogowa.

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała małe budowy.

Wideo

Dodaj ogłoszenie