Pożar doszczętnie strawił dom rodziny z Rekowa Górnego: choć minął prawie rok, pogorzelcy nadal pracują nad odbudową domu | ZDJĘCIA

Magdalena Gębka-Scuffins
Magdalena Gębka-Scuffins
W Rekowie Górnym w nocy z 27 na 28 marca 2020 doszło do groźnego pożaru, który strawił dom jednorodzinny. Cudem domownikom nic się nie stało, ale wtedy 10-osobowa rodzina została bez dachu nad głową. Od tego wydarzenia niedługo minie rok. Jak wygląda teraz życie rodziny pogorzelców z Rekowa Górnego? O tym co wydarzyło się feralnej nocy i o tym, komu zawdzięczają dotychczasową pomoc, opowiada Kornelia Kotłowska.

Dom na ul. Lipowej w Rekowie Górnym został wybudowany przed II wojną światową przez pradziadka Kornelii Kotłowskiej - Józefa Kowalskiego. Pozostał w rodzinie - przechodząc z pokolenia na pokolenie. Po śmierci ojca Kornelii Kotłowskiej właścicielem domu została mama Kornelii, Teresa Bigus.

Kornelia mieszkała z mężem Piotrem i dziećmi: Amelią (w 2020 r. lat 10), Sebastianem (w 2020 r. lat 9), Laurą (w 2020 r. lat 6) i mamą na parterze domu. Na wyremontowanym poddaszu mieszkała siostra Kornelii Kotłowskiej - Emilia Kulpa wraz z partnerem i trójką jej nastoletnich dzieci.

- Na samym początku to był malutki domek, bez łazienki, kanalizacji - wylicza Kornelia Kotłowska. - Przez lata włożyliśmy wiele wysiłku, pracy i pieniędzy w najróżniejsze remonty.

Emilia Kulpa w 2019 r. z pożyczonych funduszy wyremontowała na nowo pokoje nastoletnich dzieci (od podstaw - wraz z zakupieniem nowych mebli). W remontach pomagał i wspierał Emilię jej partner Dariusz.

Kornelia wraz z mężem spędzili wakacje 2019 r. angażując się do wszelkich dodatkowych prac sezonowych, których owocem były odłożone finanse na kolejny remont. Mimo iż dom w Rekowie Górnym doczekał się kanalizacji, dodatkowych pokoi i łazienki, to nadal wymagał dodatkowych remontów i ulepszeń, ponieważ Kotłowscy spodziewali się przyjścia na świat córeczki. To właśnie dla niej chcieli przygotować pokój, łóżeczko i inne meble. I udało się!

Pożar w Rekowie Górnym: zrzutka dla wieloosobowej rodziny, k...

Zaledwie na 2 tygodnie przed planowanym terminem porodu wyczekiwanej córeczki, po godz. 2 w nocy z 27 na 28 marca 2020 r. Kornelię Kotłowską zerwał ze snu krzyk nastoletniego siostrzeńca: pożar! Pali się! Uciekajcie!

Szczęście w nieszczęściu, że akurat tej nocy chłopak grał na konsoli, kiedy wysadziło korki. Nastolatek szybko zorientował się, że w sąsiednich domach prąd jest, więc zaczął szukać przyczyny jego braku we własnym domu - i bardzo szybko ją znalazł. Jego oczom ukazały się płomienie i dym.

- Szybko wystawiłam dzieci przed dom owinięte w kołdry - mówi Kornelia. - Dobrze, że mój brat Damian mieszka w domu obok, to zaraz wziął dzieci do siebie. Tam bezpiecznie czekały na pomoc służb ratunkowych, patrząc przez okno jak pali się ich dom.

Korneli Kotłowskiej na wspomnienie tej nocy łzy cisną się do oczu, a wychodzące z ust słowa się łamią.

- Nadal ciężko mi uwierzyć, że w tak krótkim czasie straciliśmy wszystko, na co tak ciężko pracowaliśmy - mówi Kornelia. - Nasz cały dobytek, nasz dom...

Na miejscu pożaru przez ponad 4 godziny pracowały jednostki straży pożarnej z KP PSP w Pucku, OSP Mrzezino oraz OSP Smolno, oraz policjanci z KPP w Pucku i pogotowie energetyczne. Strażacy próbowali ratować, co się dało. Dzięki ich szybkiej reakcji udało się ocalić m.in. meble nienarodzonej jeszcze wtedy Weroniki.

Film: Marcin Baran

Choć minął już prawie rok od feralnej nocy, w której spłonął dorobek życia mieszkających tam rodzin, to sceny ognia trawiącego ich dom nadal ich nawiedzają.

Do akcji pomocy rodzinie pogorzelców z Rekowa Górnego bezinteresownie wkroczyło wiele osób: sołtys Rekowa Górnego Marek Lila założył zrzutkę, pod którą podczepił się (za zgodą rodziny) Marcin Baran – nauczyciel z rumskiej szkoły. Stworzył na Facebooku grupę ,,Pomoc dla pogorzelców z Rekowa Górnego" i wraz z młodymi administratorami (Natalią Rojac, Rozalią Rathnow, Wiktorią Hildebrandt i wolontariuszami z PZS nr. 2 w Rumi) prowadzili różnego rodzaju licytacje, a zebrane fundusze przekazali rodzinie pogorzelców.

Z pomocą pospieszył również ks. proboszcz Fabian Tokarski, który pomógł w założeniu konta do wpłat w Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Wójt gminy Puck Tadeusz Puszkarczuk pomógł finansowo w uprzątnięciu pogorzeliska, oraz poprzez interwencję ks. proboszcza Fabiana dał mieszkanie zastępcze dla rodziny Piotra i Kornelii Kotłowskich.

- Dzięki otrzymanej do tej pory pomocy z lokalnych firm udało się zakupić szkielet domu - mówi Kornelia Kotłowska. - Otrzymaliśmy też pomoc od architekta z Pucka, Patryka Sawickiego z firmy Erker, wsparcie finansowe z firmy Pewik-Gdynia, pomocy udzieliła też firma Premium Dach z Pucka, która podarowała nam dwa okna dachowe.

Jednak droga do ponownego zamieszkania rodziny wspólnie w domu przy ul. Lipowej w Rekowie Górnym jest długa, bo do wykończenia budowy domu potrzebne są jeszcze: regipsy, farby, płytki, okna, taśmy łączeniowe i wiele innych rzeczy, które wykorzystuje się przy budowie.

Ważne jest, aby darowane rzeczy były nowe, gdyż, jak tłumaczą Kornelii Kotłowskiej specjaliści od budowy, np. zamontowane, używane okna mogą się okazać wypaczone lub osiąść po kilku tygodniach, a to spowoduje ogromne problemy budowlane.

- Bardzo prosimy ludzi o dobrych sercach o pomoc, jeśli ktoś może podarować rzeczy potrzebne do zakończenia budowy domu będziemy bardzo wdzięczni - mówi Kornelia Kotłowska. - Można też wpłacać środki na specjalnie dedykowane dla nas konto w Caritas Archidiecezji Gdańskiej nr 51 1160 2202 0000 0000 6358 8333 z dopiskiem "dla Teresy Bigus". 100% wpłaconych środków będzie przekazane na zakup potrzebnych nam materiałów.

Pomocy finansowej moża udzielić rodzinie także poprzez wpłatę na założoną przez Teresę Bigus zrzutkę: www.zrzutka.pl/7y2r9y

Wideo

Dodaj ogłoszenie